Nowy europejski rynek usług zaufania: Kto zyska, a kto straci na eIDAS 2.0?
W ramach konferencji Digital ID Forum, która miała miejsce 18 i 19 maja 2026 roku, odbył się anglojęzyczny panel dyskusyjny zatytułowany: „Nowy europejski rynek usług zaufania - kto zyska, a kto straci?”.
Rozmowę, którą poprowadził Łukasz Rutkowski z firmy GFT, współdzielili ze mną praktycy i eksperci z całej Europy: Václav Mladěnka (reprezentujący czeski sektor Bank ID), Eduard Baraniak (wnoszący perspektywę Słowacji), Adrian Dinculescu (przedstawiciel globalnej firmy Namirial) oraz Guillaume Cousin (ekspert ds. sprzętowej weryfikacji dokumentów z firmy OnysID). Celem naszego spotkania była próba oceny, w jaki sposób rozporządzenie eIDAS 2.0 oraz Europejskie Portfele Tożsamości Cyfrowej (EUDI) wpłyną na obecny układ sił na rynku, modele biznesowe oraz bezpieczeństwo nas wszystkich.
Od analogowych dokumentów do cyfrowych atrybutów - ewolucja rynku KYC
Od ponad dekady obserwuję ewolucję systemów weryfikacji tożsamości. Na początku debaty zostałem zapytany o to, czy w erze portfeli cyfrowych na rynku pozostanie jeszcze miejsce dla obecnych dostawców usług weryfikacji tożsamości klienta (tzw. operatorów KYC – Know Your Customer).
Aby na to odpowiedzieć, musimy cofnąć się w czasie. Gdy około dziesięć lat temu zaczynaliśmy dostarczać na rynek zautomatyzowane rozwiązania do zdalnej identyfikacji, naszą główną ambicją było bezpieczne przeniesienie analogowych dokumentów tożsamości do cyfrowego świata. Opieraliśmy się na zdjęciach dokumentów oraz biometrii twarzy, co w tamtym czasie było szczytem możliwości technologicznych. W międzyczasie pojawiła się możliwość odczytu warstw elektronicznych (NFC) z dokumentów tożsamości. Mimo że rozwiązanie to jest niezwykle godne zaufania, nie zyskało powszechnej adopcji, ponieważ infrastruktura rynkowa nie była na nie gotowa.
Wraz z nadejściem unijnych portfeli cyfrowych stajemy przed kolejną rewolucją. Na polskim rynku, gdzie od blisko trzech lat z sukcesem funkcjonuje aplikacja mObywatel, widzimy już przedsmak tych zmian. Czy to oznacza koniec firm z branży KYC? Absolutnie nie. Uważam, że firmy te nie znikną, ale będą musiały drastycznie zmienić sposób dostarczania swoich usług. Nowa rola dostawców KYC będzie polegać nie tylko na udostępnianiu samego narzędzia do identyfikacji, ale na dostarczaniu kompleksowego wsparcia technicznego, wiedzy eksperckiej (know-how), zarządzaniu procesowaniem danych oraz obsłudze skomplikowanych certyfikacji i zgodności regulacyjnej. Przyszłość tej branży w dobie eIDAS 2.0 to przede wszystkim wiedza i doświadczenie we wdrażaniu procesów, a nie tylko sama sucha technologia.
Lokalny sukces a centralizacja - lekcje z Czech i Słowacji
Jednym z najciekawszych wniosków płynących z naszej debaty była ogromna różnorodność w stopniu przygotowania poszczególnych państw członkowskich. Europa nie jest monolitem.
Václav Mladěnka z Czech podzielił się fascynującym przypadkiem tamtejszego ekosystemu Bank ID. W Czechach to sektor komercyjny - a konkretnie banki - wziął na siebie ciężar stworzenia infrastruktury tożsamości cyfrowej, która z czasem została udostępniona administracji publicznej. Okazało się, że obywatele znacznie chętniej korzystają z metod uwierzytelniania dostarczanych przez ich własne banki niż z rozwiązań stricte rządowych. Zapewniło to doskonałe tzw. doświadczenie użytkownika i stało się motorem napędowym do wdrożeń procedur przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy (AML) w ubezpieczeniach czy telekomunikacji. Co kluczowe, czeski system opiera się na decentralizacji - nie ma tam jednego, dominującego gracza, lecz spójny, ustandaryzowany ekosystem, z którego korzysta wiele instytucji finansowych.
Zupełnie inny obraz wyłania się z doświadczeń Słowacji, przedstawionych przez Eduarda Baraniaka. Słowacja była jednym z pionierów cyfrowej tożsamości w Europie, jednak wdrożenie tego systemu pozostawia wiele do życzenia. Ekstremalnie scentralizowany i rygorystyczny model państwowy sprawił, że obecnie zaledwie 5 do 10% Słowaków korzysta z rządowej tożsamości cyfrowej. Banki posiadają własne mechanizmy identyfikacji, jednak ze względu na sztywne państwowe polityki bezpieczeństwa nie mogą zintegrować ich z usługami administracji publicznej. Eduard podkreślił ogromny problem tzw. długu technologicznego - wiele państwowych instytucji na Słowacji wciąż korzysta z przestarzałych formatów podpisów elektronicznych, co drastycznie utrudnia płynne przejście na standardy eIDAS 2.0.
Z tych dwóch perspektyw płynie dla nas w Polsce jasny wniosek: przyszłość leży w otwartych, zdecentralizowanych modelach, w których państwo otwiera swoje rejestry, a rynek komercyjny buduje wokół nich innowacyjne, użyteczne usługi dla obywateli.
Kwalifikowani Dostawcy Usług Zaufania (QTSP) a prywatne portfele
Przechodząc do kwestii technologicznego zaplecza tożsamości cyfrowej, warto pochylić się nad rolą Kwalifikowanych Dostawców Usług Zaufania (QTSP). Adrian Dinculescu, reprezentujący jednego z największych dostawców takich usług w Europie, zwrócił uwagę, że nadchodzące regulacje oferują tym podmiotom ogromne możliwości rozwoju. QTSP mogą nie tylko nadal wydawać kwalifikowane certyfikaty elektroniczne, ale również pełnić nową rolę dostawców elektronicznych poświadczeń atrybutów (np. potwierdzania wykształcenia, uprawnień) lub wręcz stać się twórcami prywatnych portfeli cyfrowych.
W tym miejscu rodzi się kluczowe pytanie o konkurencję: czy w sytuacji, gdy państwo dostarcza obywatelom bezpłatny, publiczny portfel tożsamości, jest w ogóle sens, by na rynku funkcjonowały portfele prywatne? Zgodnie z tym, co zaznaczył Adrian, prywatne aplikacje są rynkowi wręcz niezbędne. Monopolistyczny, państwowy portfel może i zostanie wszędzie zaakceptowany z urzędu, ale często brakuje mu funkcjonalności, doskonałego interfejsu i szerokiego zakresu przypadków użycia. Konkurencja ze strony podmiotów prywatnych zawsze stymuluje innowacje, wymuszając rozwój, lepszą optymalizację pod specyficzne branże oraz integrację z większą liczbą baz danych. Portfele prywatne będą zatem "pchać" rynek do przodu, wymuszając na aplikacjach publicznych ciągłe doskonalenie.
Paradoks fizycznego dokumentu w cyfrowym świecie
Podczas gdy większość prelegentów skupiała się na chmurowych i mobilnych rozwiązaniach, inny punkt widzenia zaprezentował Guillaume Cousin. Z jego perspektywy pełna cyfryzacja nie oznacza szybkiego końca fizycznych dowodów osobistych czy paszportów. Zgadzam się z tą opinią - przejście na pełną cyfrowość to proces, który zajmie wiele lat.
Portfele cyfrowe ułatwią powszechny onboarding, ale branża IT musi być przygotowana na wdrożenie rozwiązań hybrydowych. Dlaczego? Po pierwsze, dla znacznej części społeczeństwa fizyczny dokument wciąż będzie głównym narzędziem identyfikacji. Po drugie, w czasach, w których tak często mówi się o zagrożeniach związanch ze sztuczną inteligencją (w tym atakami typu deepfake), fizyczna obecność i sprzętowa weryfikacja dokumentu (np. poprzez skanery weryfikujące warstwy podczerwone, UV, czy zabezpieczenia chipów RFID) pozostaną najsilniejszą metodą uwierzytelniania o najwyższym poziomie wiarygodności. Narzędzia weryfikacji sprzętowej nie stoją w opozycji do eIDAS 2.0 - wręcz przeciwnie, będą się wzajemnie uzupełniać, dostarczając różnych poziomów bezpieczeństwa w zależności od stopnia ryzyka transakcji.
Największe wyzwanie biznesowe: poszukiwanie modelu dla atrybutów
Podczas panelu podkreślałem jeden problem, który moim zdaniem nie wybrzmiewa jeszcze wystarczająco głośno. eIDAS 2.0 i EUDI wprowadzają rewolucyjną możliwość posługiwania się kwalifikowanymi atrybutami. Z technicznego punktu widzenia to wspaniała idea: możemy w łatwy, wiarygodny sposób udowodnić nasz wiek, stan zdrowia, czy kwalifikacje zawodowe bez pokazywania pełnego dokumentu. Jednakże na chwilę obecną nie wiemy dokładnie, jak ten rynek będzie funkcjonował pod względem biznesowym.
Z perspektywy firm musimy zadać sobie pytanie: kto będzie płacił za emisję tych danych? Jakie instytucje wezmą na siebie ciężar udostępniania i walidacji atrybutów?. Zbudowanie odpowiedniego zapotrzebowania rynkowego jest w tej chwili naszym największym wyzwaniem – ale i największą rynkową szansą. Na rynku znajdzie się miejsce zarówno dla wielkich dostawców usług jak i dla wyspecjalizowanych, wąskich firm, które zdominują mały, ale kluczowy fragment procesu weryfikacji. Jak słusznie zauważył Eduard Baraniak, największe instytucje z wielką bazą danych zorientują się wkrótce, że zamiast budować zamknięte systemy, opłaca się otworzyć te atrybuty na rynek i na nich zarabiać. Jeśli firmy stracą prowizje z tytułu tradycyjnych, mniejszych usług identyfikacyjnych, to w erze cyfrowej tożsamości – obejmującej 100% społeczeństwa – zyskają dzięki efektowi skali na poświadczaniu tysięcy drobnych atrybutów.
Kto wygra, a kto straci?
W końcowej, niezwykle dynamicznej rundzie debaty spróbowaliśmy zwięźle wskazać zwycięzców i przegranych nowej cyfrowej rzeczywistości.
Zwycięzcy są bezsprzecznie znani: to my wszyscy, czyli obywatele i klienci końcowi. Portfele cyfrowe dadzą nam kontrolę nad naszymi danymi, bezprecedensowy poziom wygody oraz zwiększone bezpieczeństwo. Do grona zwycięzców zaliczą się również sektory bankowe, które już dziś dysponują największym zaufaniem publicznym i bazami weryfikowalnych danych. Kolejnymi wielkimi wygranymi będą firmy pośredniczące i dostarczające oprogramowanie ujednolicające, a także Dostawcy Usług Zaufania, którzy zaadaptują się do certyfikacji atrybutów i wsparcia portfeli. Edukacja i zdobywanie nowych ról rynkowych zdefiniują wygranych - nawet dostawcy zwykłych podpisów elektronicznych mają szansę awansować do rangi zaufanych operatorów, o ile będą chcieli się uczyć i zmieniać.
A kto straci? Oprócz oczywistych przegranych, jakimi staną się cyberprzestępcy i oszuści, główną grupą stratną będą te organizacje, firmy i urzędy, które nie będą chciały się zmienić. Opieranie się na przestarzałych procesach, odrzucanie nowych standardów, czy próba sztucznego podtrzymywania nieefektywnych, scentralizowanych monopoli w państwach, doprowadzi do rynkowej marginalizacji.
Podsumowanie i znaczenie dla biznesu
Dla przedsiębiorców i managerów reprezentujących polski sektor MŚP - cyfrowa rewolucja w usługach zaufania jest ogromną szansą. Konieczne jest jednak proaktywne podejście. Należy już teraz zacząć zastanawiać się, w jaki sposób zintegrowanie usług z cyfrowym portfelem może obniżyć koszty operacyjne, ułatwić wejście na zagraniczne rynki europejskie, zautomatyzować zarządzanie tożsamością w firmie oraz ustrzec przed ryzykami związanymi z cyberzagrożeniami.
Jednocześnie, jak trafnie spuentował to Václav Mladěnka, portfel to potężne narzędzie zawierające niemal wszystkie wrażliwe informacje o naszym życiu. Będzie swoistym "magicznym kluczem" do naszego cyfrowego i fizycznego świata, dlatego jego wdrożeniu musi towarzyszyć odpowiedzialna, powszechna edukacja społeczna, by uniknąć katastrofalnych w skutkach nadużyć.



