Jak pisać prosto, ale skutecznie – opisy produktów i oferty, które klient rozumie i czuje

Właściciele small biznesów często piszą oferty zbyt formalnie, żargonowo i z perspektywy firmy, przez co klienci nie rozumieją przekazu ani nie czują z nim emocjonalnej więzi. Prosty język sprzedaje, bo buduje zaufanie, ułatwia zrozumienie i przyspiesza decyzje zakupowe – ludzie kupują to, co jest jasne i konkretne. Zamiast cech produktu warto pokazywać korzyści i emocje, a zamiast oficjalnych formułek – mówić naturalnie, jak człowiek do człowieka. Unikanie żargonu, przejrzysta struktura, krótkie zdania i zwracanie się bezpośrednio do odbiorcy sprawiają, że oferta staje się bardziej autentyczna, wiarygodna i skuteczna.

Jak pisać prosto, ale skutecznie – opisy produktów i oferty, które klient rozumie i czuje

Wielu właścicieli małych i średnich firm samodzielnie tworzy opisy swoich produktów i ofert. Niestety, często wpadają przy tym w pułapkę branżowego żargonu, zbyt formalnego stylu albo skupiania się na tym, co firma chce powiedzieć – zamiast na tym, co klient chce usłyszeć. Efekt? Klienci czytają te opisy i… nie czują zupełnie nic, poza znużeniem lub dezorientacją. Dlaczego prosty język naprawdę sprzedaje? 

Ludzie kupują to, co rozumieją i czemu ufają. Prostota w języku znacząco zwiększa zrozumiałość komunikatu, a to przekłada się na zaufanie i skuteczność marketingu. Badania pokazują, że aż 80% odbiorców lepiej rozumie tekst napisany prostym językiem i potrafi szybciej wskazać najważniejsze informacje, podczas gdy w wersji „standardowej” tego samego tekstu rozumienie deklaruje znacznie mniej osób. Im łatwiej się Twój przekaz czyta, tym większa szansa, że klient go w ogóle przeczyta, zrozumie i pozytywnie na niego zareaguje.

Prosty język zwiększa też wiarygodność

Gdy tekst jest zbyt zawiły lub naszpikowany żargonem, odbiorca podświadomie zaczyna mu mniej ufać. Psychologowie dowiedli, że autor wyrażający się jasno i zrozumiale jest postrzegany jako bardziej inteligentny niż ktoś, kto używa skomplikowanych sformułowań – nawet jeśli przekazuje te same treści. Z kolei sztuczna „mądrość” językowa często odnosi skutek odwrotny do zamierzonego. Nadęty, marketingowy styl nie budzi podziwu – raczej irytuje lub wzbudza podejrzliwość. Zawiła, skomplikowana oferta nie kojarzy się z profesjonalizmem, lecz budzi niepokój, że kryje się w niej jakiś haczyk. Natomiast jasny, ludzki język zwiększa poczucie transparentności firmy, a tym samym zaufanie klientów.

Prosty język pomaga podjąć decyzję. 

Klient, który szybko pojmie korzyści oferty, łatwiej przekona się do zakupu. Badania behawioralne pokazały, że nawet drobna zmiana komunikatu na bardziej zrozumiały potrafi znacząco poprawić skuteczność działań – np. w Wielkiej Brytanii listy pisane prostym językiem pomogły w 23 dni odzyskać zaległe podatki od tysięcy osób na sumę 1,9 mln funtów. Również w Polsce przejrzysty komunikat urzędowy zwiększył ściągalność należności (casus Urzędu Skarbowego w Zielonej Górze). W biznesie przekłada się to na mniej pytań do działu obsługi i mniej wątpliwości klientów – co przyspiesza decyzje zakupowe. Prosty język po prostu ułatwia klientowi życie, a firmie sprzedaż.

Klienci doceniają klarowność i szczerość

W dobie natłoku informacji konsumenci wręcz pragną komunikatów podanych w pigułce. Jasny przekaz wyróżnia markę na tle konkurencji – firmy postrzegane jako przystępne i transparentne wzbudzają większe zaufanie. To przewaga, którą trudno podrobić, bo wymaga konsekwentnej zmiany stylu komunikacji. Nic dziwnego, że największe polskie firmy wdrażają standard prostego języka (m.in. ING Bank Śląski, PZU, Credit Agricole, E.ON, PGE). Prostota w języku to nie chwilowy trend, ale sprawdzona strategia. Daje klientowi komfort i poczucie, że marka szanuje jego czas i mówi jego językiem. A gdy klient czuje się zrozumiany – chętniej zaufa i kupi.

Najczęstsze błędy w opisach ofert i produktów

Niestety, w praktyce wiele ofert pisanych przez przedsiębiorców jest trudnych w odbiorze. Oto kilka najczęstszych błędów, które osłabiają skuteczność opisów – na szczęście wszystkiego da się uniknąć:

Wielu autorom wydaje się, że poważny styl brzmi profesjonalnie. W efekcie ich teksty pełne są oficjalnych zwrotów rodem z pism urzędowych („uprzejmie informujemy, iż w chwili obecnej…”), archaizmów („albowiem”, „iż”) czy bezosobowych form typu „zostało zrealizowane”. Niestety, taki kancelaryjny styl tworzy dystans i bariery – brzmi chłodno, bezdusznie, a czasem wręcz onieśmiela odbiorcę. To droga donikąd: oficjalne, zawiłe sformułowania niemal zawsze stanowią blokadę komunikacyjną zamiast budować relację.

Innym błędem jest „wylanie zbyt dużej ilości tekstu na raz” – ogromny blok opisu, w którym firma próbuje zawrzeć wszystko. Taki ścianotekst bez struktury zniechęca już na pierwszy rzut oka. Klient szybko się gubi albo rezygnuje z czytania w połowie. Często firmy piszą bardzo długie, szczegółowe opisy, bo obawiają się pominąć jakikolwiek detal oferty. Prawda jest jednak taka, że nikt nie czyta kilkustronicowych elaboratów marketingowych – lepiej przekazać mniej, ale konkretnie. Pamiętaj też o formie: brak nagłówków, brak akapitów, brak wyróżnień kluczowych punktów – to wszystko sprawia, że nawet wartościowa treść może pozostać niezauważona.

Wielu przedsiębiorców pisząc ofertę wpada w pułapkę narracji “my”. Przechwalają się osiągnięciami firmy, opisują wewnętrzne procesy, wymieniają swoje sukcesy – zapominając, że klienta to nie obchodzi, jeśli nie ma przełożenia na jego korzyść. Taka autoreklama bywa oderwana od rzeczywistych potrzeb odbiorcy. Jeżeli opis pełen jest zdań typu „Nasza firma oferuje profesjonalne usługi i mamy 20 lat doświadczenia”, a brakuje w nim informacji, co z tego wynika dla klienta, to niestety zainteresowanie czytelnika szybko spadnie. Potencjalny nabywca chce wiedzieć przede wszystkim, jak rozwiążesz jego problem albo spełnisz potrzebę. Pamiętaj, by patrzeć na opis oczami klienta: czy odpowiada on na pytanie „Co ja z tego będę miał?”.

Każda branża ma swoje specjalistyczne terminy, ale używanie ich w komunikacji z klientem spoza branży to ryzyko niezrozumienia. Błędem jest też nadużywanie buzzwordów – słów, które brzmią fajnie, lecz nic konkretnego nie znaczą. Przykłady? „Innowacyjny, dedykowany, optymalny, holistyczny, next-gen, wiodący, kompleksowy, światowej klasy…” – ile razy widziałeś podobne przymiotniki w opisach? Taki żargon często ma dodać przekazowi splendoru, ale tylko utrudnia zrozumienie i spłyca przekaz. Co gorsza, jeśli wszyscy w branży używają tych samych modnych fraz, opisy stają się do siebie podobne i nijakie. Wyróżnisz się właśnie wtedy, gdy porzucisz branżowe slogany na rzecz konkretów i prostego języka. Zamiast pisać „dedykowane rozwiązanie optymalizujące procesy biznesowe”, lepiej napisać „oprogramowanie, które przyspieszy Twoją produkcję o 30%”.

Kolejny grzech to nadużywanie utartych formułek, które brzmią ładnie, ale nic nie wnoszą. Wiele ofert wciąż naszpikowanych jest takimi zdaniami: „w trosce o najwyższą jakość naszych usług…”, „wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów…”. Tego typu deklaracje brzmią pompatycznie, a nie przekazują żadnej konkretnej informacji – odbiorca czuje automatyzm i brak szczerości. Podobnie zaczynanie zdania od „Pragniemy poinformować, że…” lub „Niniejszym uprzejmie wyjaśniamy…” – to tylko niepotrzebny wstęp, który spowalnia przekaz. Klient nie potrzebuje czytać o tym, że piszesz, on chce od razu przeczytać co masz do powiedzenia. Dlatego wyrzuć z tekstu wszystkie puste słowa typu „Chciałbym zapytać…” (po prostu zapytaj!). Im mniej sztucznego „nadęcia” i biurokratycznych ozdobników, tym bardziej naturalny i wiarygodny wyda się Twój przekaz.

(Uwaga: Oczywiście podstawą skutecznej komunikacji jest też dbałość o poprawność językową. Literówki, błędy ortograficzne czy gramatyczne również potrafią zepsuć odbiór najlepszego tekstu – świadczą o pośpiechu lub braku profesjonalizmu. Zawsze warto więc zrobić korektę tekstu albo dać go przeczytać komuś innemu przed publikacją.)

Jak przełożyć cechy produktu na język korzyści i emocji

Klient kupuje korzyści, nie cechy – to fundamentalna zasada marketingu. Cechy produktu to po prostu jego właściwości, parametry, funkcje. Natomiast korzyść odpowiada na pytanie: co ta cecha daje klientowi? Dlatego język korzyści zamiast wyróżniać cechy, uwydatnia wszystko to, co klient zyska dzięki produktowi. Przykładowo, cechą może być „aparat 20 Mpx”, a korzyścią „Twoje zdjęcia będą ostre jak żyleta nawet po wydrukowaniu w dużym formacie”. Cechą może być „materiał wodoodporny”, a korzyścią „plecak, który ochroni Twoje rzeczy nawet podczas ulewy”. Cechy opisują co oferujesz, a korzyści – po co to komuś i jaką wartość dla niego stanowi Twój produkt.

Jak więc pisać językiem korzyści? Przede wszystkim postaw się w sytuacji klienta. Zastanów się, co on tak naprawdę chce osiągnąć lub poczuć dzięki Twojemu produktowi. Każdą cechę, którą chcesz przedstawić, opatrz dopowiedzeniem: „to oznacza, że…” albo „dzięki temu…”. Możesz też zadać sobie proste pytanie przy każdej informacji: „I co z tego?” – odpowiedź wskaże Ci korzyść. Na przykład zamiast napisać: „Mamy w ofercie fotel biurowy z regulacją wysokości i odchylanym oparciem”, lepiej ująć to tak: „Fotel, który dopasuje się do Ciebie – wygodnie wyregulujesz wysokość i kąt oparcia, aby nawet wielogodzinna praca nie męczyła Twojego kręgosłupa”. Druga wersja mówi klientowi wprost, jaką korzyść odczuje (wygoda, zdrowie, brak bólu pleców.

Pisząc językiem korzyści pamiętaj też o emocjach – dobre opisy nie boją się ich wzbudzać, byle szczerze i adekwatnie. Pomyśl, jakie pozytywne emocje wiążą się z użyciem Twojego produktu: radość, ulga, spokój, duma, bezpieczeństwo? Wpleć te odczucia w opis. Przykład: cecha: „bezpłatne szkolenie z obsługi programu”, korzyść emocjonalna: „poczujesz się pewnie korzystając z nowego systemu – pokażemy Ci krok po kroku, jak go opanować”. Taki przekaz mówi klientowi: nie tylko dostaniesz produkt, ale zadbamy, byś czuł się z nim komfortowo.

Na koniec, upewnij się, że język korzyści jest autentyczny. Nie obiecuj gruszek na wierzbie – korzyści muszą być prawdziwe. Bądź konkretny: jeśli Twoja usługa oszczędza czas, podaj przykład, ile tego czasu i jak. Klient wyczuje naciągane obietnice. Język korzyści to zmiana perspektywy na „klient w centrum”: zamiast „nasz produkt ma X” pisz „Ty zyskasz X dzięki naszemu produktowi”. Gdy opanujesz tę zmianę myślenia, Twoje teksty automatycznie staną się bardziej przekonujące.

Rola autentyczności i tonu marki – pisz naturalnie, nie jak reklama

Dzisiejszy klient jest wyczulony na fałsz i marketingowy bełkot. Dlatego ton komunikacji Twojej marki powinien brzmieć autentycznie – jak prawdziwy człowiek rozmawiający z drugim człowiekiem, a nie reklama odczytywana przez lektora. Osiągnięcie takiego efektu wymaga świadomego dobrania stylu (tzw. tone of voice marki), ale też szczerości i spójności w przekazie.

Co to znaczy brzmieć naturalnie? Przede wszystkim mówić językiem odbiorcy, jakiego używa się na co dzień, zachowując przy tym osobowość marki. Jeśli Twój brand jest ekspercki – możesz pisać rzeczowo i z pewnym autorytetem, ale nadal ludzkim językiem, bez popisywania się żargonem. Jeśli marka jest młodzieżowa i luzacka – możesz pozwolić sobie na swobodniejszy ton, humor, memy, ale autentyczne, a nie na siłę „pod publiczkę”. Kluczowe jest, by odbiorca miał poczucie rozmowy z prawdziwą osobą, nie z marketingowym automatem.

Unikaj skrajności w tonie. Badania pokazały ciekawą rzecz: zbyt oficjalny, poważny ton tworzy niepotrzebny dystans, ale też nadmiernie przyjacielski, przesłodzony styl może brzmieć niewiarygodnie. Najlepiej oceniany przez klientów jest ton rozmowy – nieformalny, konwersacyjny, z umiarkowanym entuzjazmem i empatią. Taki styl sprawdził się nawet w komunikacji… szpitala! W pewnym eksperymencie grupa osób czytała dwa opisy centrum medycznego: pierwszy napisany pompatycznym stylem korporacyjnym („zapewnia doskonałą opiekę, jest dumne ze swoich innowacyjnych metod leczenia…”), a drugi bardziej ludzki („leczymy nie tylko choroby, lecz przede wszystkim ludzi; potrzeby pacjentów stawiamy na pierwszym miejscu…”). Wynik? Czytelnicy uznali, że drugi ton zdradza empatię – cechę niezwykle ważną dla zestresowanego pacjenta. Mimo że oba opisy dotyczyły tego samego szpitala, to ta cieplejsza narracja wzbudziła większe zaufanie i sympatię.

Autentyczność buduje wiarygodność marki

Aby pisać autentycznie, pisz prawdę i mów wprost. Jeżeli Twój produkt ma pewne ograniczenia – nie chowaj ich za gwiazdkami drobnego druku, tylko komunikuj uczciwie. Paradoksalnie, takie podejście zwiększy wiarygodność. Unikaj przesadnych superlatyw bez pokrycia („rewolucyjny, jedyny w swoim rodzaju, gwarantowany sukces”). Lepiej brzmieć nieco niedoskonale ale szczerze, niż idealnie i sztucznie. Nie bój się prostego tonu z obawy o utratę eksperckiego wizerunku – jeśli treść jest merytoryczna, eksperci i tak ją docenią, a nikt nie obrazi się o to, że coś było łatwe do zrozumienia. Profesjonalizm nie wymaga nadęcia; wręcz przeciwnie, jasne tłumaczenie świadczy o pełnym opanowaniu tematu.

Pisząc ofertę, często warto wyjść z bezosobowej narracji i pokazać, kto mówi. Możesz przemawiać w imieniu firmy jako „my” albo nawet od czasu do czasu przedstawić perspektywę konkretnej osoby (np. „Jako właściciel firmy wiem, jak ważny jest dla Ciebie…”). Taki zabieg czyni komunikat bardziej osobistym i wiarygodnym. Ważne, aby ton był spójny na wszystkich kanałach – od strony WWW, przez media społecznościowe, po oferty handlowe. Klient wtedy rozpoznaje Twój styl i buduje się wrażenie konsekwencji (co świadczy o dojrzałości marki). Spójrz na największe firmy – wiele z nich ma wypracowane przewodniki stylu komunikacji. Ale i małe biznesy mogą na tym skorzystać: spójny, przyjazny język stał się przewagą konkurencyjną, trudną do podrobienia. Bo strategię cenową czy produkt można skopiować, a unikalnego głosu marki – znacznie trudniej.

Mów do klientów tak, jak chciałbyś, żeby do Ciebie mówiono. Zachowaj profesjonalizm, ale pozostań sobą – nie udawaj kogoś innego w tekstach. Głos Twojej marki może być poważny lub żartobliwy, ekspercki lub koleżeński – byle był szczery i skierowany do odbiorcy. Wtedy przestaje to być „ton marketingowy”, a po prostu Ton Twojej Marki – wiarygodny i rozpoznawalny.

Proste zasady pisania, które zwiększą skuteczność Twoich tekstów

Na koniec zbierzmy konkretnie kilka zasad prostego pisania, które możesz od razu zastosować, aby poprawić zrozumiałość i siłę swoich opisów:

  • Jedno zdanie – jedna myśl. Buduj krótkie zdania o prostej konstrukcji, zamiast wielokrotnie złożonych tasiemców. Porównaj: „Nasza firma, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów, wdrożyła kompleksowe rozwiązanie mające na celu optymalizację procesów biznesowych, co w konsekwencji przełoży się na wzrost efektywności operacyjnej po stronie klienta” vs „Wdrożyliśmy rozwiązanie, które usprawni Twoje procesy biznesowe. Dzięki niemu Twoja firma będzie działać sprawniej i efektywniej.” – druga wersja to właściwie te same informacje, ale podane w dwóch krótkich zdaniach i od razu łatwiejsze do przyswojenia.

  • Stosuj stronę czynną zamiast biernej. Zdania w stronie czynnej są krótsze i bardziej dynamiczne. Mówią kto co robi, dzięki czemu brzmią konkretnie i angażująco. Np. zamiast „Decyzja została podjęta” napisz „Podjęliśmy decyzję”. Zamiast „Odszkodowanie zostało wypłacone” – „Wypłaciliśmy Pani odszkodowanie”. Widzisz różnicę? Druga forma jest żywa i bardziej osobista (ktoś – my – zrobił coś dla kogoś – Pani). Unikaj bezosobowych konstrukcji typu „zrealizowano zamówienie”; zawsze, gdy możesz, wskaż wykonawcę (Ty, my, firma). To zbliża język do naturalnej rozmowy.

  • Wybieraj proste słowa i formy. Sięgaj po słownictwo z codziennych rozmów, a nie urzędową nowomowę. Zamiast „dokonać zakupu” napisz „kupić”. Zamiast „realizacja usługi nastąpi” – „wykonamy usługę”. Zamiast „na chwilę obecną” – „teraz”. Takie zwykłe słowa są lepiej rozumiane i szybciej przyswajane przez odbiorców. Pisz tak, jak mówisz, gdy chcesz coś jasno wytłumaczyć klientowi. Jeśli jakieś słowo brzmi nienaturalnie w ustnej rozmowie, to prawdopodobnie jest zbyt przekombinowane również w tekście.

  • Konkret zamiast ogólnika. Staraj się unikać pustych przymiotników oceniających („najlepszy, najwyższa jakość, innowacyjny, doskonały”), jeśli nie idzie za nimi konkretna treść. Zamiast pisać, że coś jest „najlepsze”, pokaż dowód lub doprecyzuj w czym jest najlepsze. Liczą się liczby, fakty, przykłady – one uwiarygadniają przekaz. Unikaj też frazesów typu „jesteśmy liderem w branży” (to klasyczne „bla bla”, które nic nie znaczy – niemal każdy może tak o sobie napisać).
  • Zwracaj się bezpośrednio do odbiorcy. Stosuj w opisach formę „Ty” (lub uprzejmą „Pan/Pani”, jeśli kontekst wymaga większego dystansu). Tekst pisany do kogoś od razu bardziej angażuje – czytelnik czuje się, jakbyś mówił właśnie do niego Porównaj: „Nasi klienci otrzymują 30-dniowy darmowy okres próbny” vs „Masz 30 dni darmowego testu, by przekonać się, czy to rozwiązanie jest dla Ciebie” – druga wersja brzmi jak obietnica skierowana wprost do odbiorcy. Używaj więc drugiej osoby liczby pojedynczej (Ty) w komunikacji B2C a w B2B możesz zwracać się np. „do Państwa firmy”, ale nadal staraj się pisać w formie dialogu, nie monologu o sobie.
  • Dbaj o przejrzystą strukturę i wygląd tekstu. Nawet najlepiej napisany merytorycznie opis straci odbiorców, jeśli będzie źle sformatowany. Zadbaj więc o czytelność: dziel tekst na akapity (jedna myśl – jeden akapit), dodawaj śródtytuły zapowiadające kolejne sekcje tematyczne. Dopasuj język także do medium – np. w e-mailu czy na stronie www ludzie czytają bardziej pobieżnie, więc tym bardziej stosuj krótkie formy i nagłówki. Pamiętaj, że wzrok najpierw skanuje – ułatw klientowi wyłapanie kluczowych punktów oferty. Przejrzysty układ to wyraz szacunku dla czasu odbiorcy.

Przykłady polskich firm, które stawiają na prosty język

Trend prostego, przyjaznego języka w komunikacji widać wyraźnie na polskim rynku. Oto kilka przykładów dobrych praktyk:

  • Sektor finansowy i ubezpieczenia: ING Bank Śląski, Grupa PZU, Bank Credit Agricole, a także firmy z innych branż jak E.ON Polska (energia) czy PGE (energetyka) – te wszystkie duże marki wdrożyły standard prostego języka w swojej komunikacji. Przekłada się to na prostsze umowy, zrozumiałe komunikaty do klientów i materiały marketingowe wolne od żargonu. PZU poszło nawet o krok dalej, tworząc wewnętrzny poradnik „Encyklopedia prostej polszczyzny” dla swoich pracowników. Tak poważne podejście wynika z doświadczeń: PZU obserwowało, że klarowny język się opłaca, bo klienci lepiej rozumieją ofertę i bardziej ufają firmie.

  • Sektor publiczny i prawniczy: Choć to nie firmy, warto wspomnieć, że również administracja i kancelarie prawnicze w Polsce zaczynają stosować prosty język. Ministerstwa upraszczają pisma urzędowe, powstają raporty badające jasność języka np. w branży prawniczej. Skoro nawet prawnicy – słynący z zawiłych formuł – dostrzegają potrzebę jasnego komunikowania się z klientem, to tym bardziej w zwykłym biznesie nie ma już wymówki dla niezrozumiałych ofert.

  • Prosty język to nie tylko domena korporacji. Mniejsze firmy również odnoszą korzyści z takiej komunikacji. Wielu sprzedawców e-commerce zauważyło, że przystępne, unikalne opisy produktów zwiększają konwersję. Na platformie Allegro dobrzy copywriterzy stosują np. sekcje typu „Dlaczego warto?” z listą korzyści oraz używają spójnego, prostego tonu – to często daje przewagę nad konkurencją oferującą podobny towar.

  • Operatorzy telefonii, firmy energetyczne – i tu pojawiają się inicjatywy upraszczania komunikacji z klientami. Np. Orange chwaliło się kilka lat temu uproszczeniem umów i regulaminów dla klientów, tak by były krótsze i zrozumiałe. Takie działania budują wizerunek firmy przyjaznej klientowi.

Czy Twój opis jest zrozumiały i skuteczny?

Na koniec – mini checklista dla Ciebie, jako przedsiębiorcy czy marketera, do zastosowania przy pisaniu lub weryfikacji opisu produktu/oferty. Przejdź przez poniższe punkty i sprawdź, czy Twój tekst spełnia kryteria prostoty i skuteczności:

  • Czy tekst jest zrozumiały dla laika? – Daj swój opis do przeczytania komuś spoza branży (znajomemu, członkowi rodziny) i poproś, by własnymi słowami powiedział, co z niego zrozumiał. Jeśli ma trudność albo musi coś doczytywać między wierszami – masz sygnał, które miejsca upraszczać lub wyjaśnić. Dobrym testem jest też zasada babci: czy Twoja babcia albo niezwiązany z branżą znajomy pojmie istotę oferty? Jeśli tak – jest dobrze.

  • „Ty” kontra „my”. – Przeanalizuj, ile razy w tekście pojawia się „my” (lub nazwa Twojej firmy), a ile razy „Ty” (lub opis klienta). Jeśli dominujemy my (firma), to znak, że za dużo mówisz o sobie, a za mało o kliencie. Postaraj się przeredagować zdania tak, by większość dotyczyła potrzeb i korzyści klienta. Np. zdanie „Mamy w ofercie nowoczesny system do zarządzania magazynem” można przekształcić na „Dzięki naszemu systemowi uporządkujesz swój magazyn i zaoszczędzisz czas”. W checkliście idealny wynik to przewaga „Ty”/„Twoje” nad „my/nasze”.

  • Czy każda cecha ma przypisaną korzyść? – Przejrzyj opis i zaznacz wszystkie cechy produktu/usługi (parametry, funkcje, fakty). Następnie obok nich (albo w myślach) dopisz „→ co to daje klientowi?”. Jeżeli znajdziesz cechy pozostawione bez wyjaśnienia korzyści, dopisz je. Każda ważna informacja o produkcie powinna odpowiadać na „so what?” – dlaczego to ważne dla odbiorcy. Jeśli np. piszesz o certyfikacie ISO, wyjaśnij, że to gwarancja jakości dla klienta; jeśli o 16 GB RAM – że komputer udźwignie wiele programów naraz itd.

  • Eliminacja żargonu i trudnych słów. – Przejdź tekst i wyszukaj (choćby poprzez Ctrl+F) typowe trudne wyrazy lub akronimy. Zastanów się, czy na pewno są konieczne. Techniczne określenia zamień na prostsze odpowiedniki (np. „implementacja” → „wdrożenie”, „dedykowany” → „przeznaczony”. Jeśli używasz skrótów branżowych, rozważ dodanie krótkiego objaśnienia przy pierwszym użyciu.

  • Długość i rytm zdań. – Przeczytaj kilka najdłuższych zdań w swoim tekście. Czy nie ciągną się przez 3–4 linijki? Jeśli tak, rozbij je na krótsze. Upewnij się, że żadne zdanie nie składa się z całego szeregu wtrąceń czy przecinków – to utrudnia zrozumienie. Czytając na głos szybko wyłapiesz, które zdania brzmią niezgrabnie lub są za długie (bo sam złapiesz zadyszkę). Wtedy podziel zdanie na dwa.

  • Struktura i wygląd – Rzuć okiem wizualnie na swój tekst. Czy ma wyraźne akapity i nagłówki? Czy ważne rzeczy są wypunktowane lub wyróżnione? Jeśli widzisz jednolity blok tekstu, przeformatuj go. Dodaj śródtytuły (nawet krótkie frazy typu „Najważniejsze zalety”, „Jak to działa?”, „Co zyskasz?”). Zastosuj listy, gdzie wyliczasz więcej niż 2–3 rzeczy po przecinku – lista jest łatwiejsza do przyswojenia. Popraw też typografię: np. cudzysłowy “takie” zamień na „polskie”, używaj jednolitych odstępów. Pamiętaj, że czytelność to również formatowanie – jak mówią specjaliści od UX, tekst musi być „lekkostrawny wizualnie”, inaczej odstraszy mimo dobrej treśc.

  • Sprawdź brzmienie – przeczytaj cały opis na głos, do siebie. Jak to brzmi? Czy słyszałbyś taki komunikat w realnej rozmowie z klientem? Czy czujesz w tym zdaniach naturalność, czy może gdyby to powiedzieć twarzą w twarz, zabrzmiałoby dziwnie? Wychwyć wszelkie fragmenty, gdzie brzmisz jak urzędnik albo reklama z radia i koniecznie je zmień. 

Po takiej samodzielnej kontroli i naniesieniu poprawek Twój opis powinien być o niebo lepszy: zrozumiały, konkretny i nastawiony na klienta. Prosty, ludzki język to nie uproszczenie przekazu, lecz wydobycie z niego sedna. To pokazanie szacunku dla odbiorcy – że cenisz jego czas i chcesz mu naprawdę coś przekazać, a nie tylko pobłyszczeć sloganem. Małe i średnie firmy, które komunikują się jasno i naturalnie, budują bliższą relację z klientami i wyróżniają się pozytywnie na rynku pełnym nadęcia. Pisz jak człowiek do człowieka, przekładaj cechy na korzyści, dbaj o klarowność – a Twój przekaz na pewno trafi do klientów prosto i skutecznie, tak że zrozumieją go i poczują. Powodzenia!

Sprawdź profil eksperta