|
Zapraszamy Państwa do Chin - świata wielkiej przygody, świata, który każdego podróżnika zaskakuje, zachwyca i nie pozwala o sobie zapomnieć. Za sparwą Kasi Mroczkowskiej, jednej z najpopularniejszych zawodniczek Impel Gwardii Wrocław, nie wychodząc z domu, możemy wyruszyć w daleką podróż od Moskwy, przez Irkuck, Bajkał i Mongolię do Pekinu. Podróż pełną przygód, opisów egzotycznego krajobrazu i ludzi, którzy zaskakują nie tylko swoimi obyczajami i sposobem życia, ale również otwartością i optymizmem.
„Sześć dni w kolejce transmongolskiej” - początek wielkiej wyprawy.
Chiny w Moskwie Na tablicy w poczekalni Dworca Jarosławskiego w Moskwie przy pociągu nr 4 do Pekinu wskoczyła „5″. Duży plecak zarzuciłam na plecy, mały na przód i dociążona czterema litrami wody mineralnej maszeruję na peron. A tam… chińskie wagony, chińscy konduktorzy i chińskie znaczki. Zaskoczenie i zdziwienie. Lekkie drgniecie serca. Nie spodziewałam się, że Chiny przybędą do mnie. Oczekiwałam rosyjskiego składu i rosyjskiej atmosfery na pokładzie kolejki. Pierwsza wykonana rzeczą jest zerwanie tybetańskich naklejek z kubka i z okładki dziennika. Tak na wszelki wypadek.
Wagon nr 11 Ogólnie nieźle. Chiński wagon cupe okazuje się wygodnym środkiem długodystansowej lokomocji. Cztery łóżka w przedziale. Do mnie i Wioli dosiada się pani Tunga z Mongolii. Organizujemy życie: zajmujemy górne łóżka do spania, na parterze tworzymy living room. Prowiant w postaci (mam nadzieje, że trener Błaszczyk tego nie czyta) zupek chińskich, gorących kubków, chleba, pasztetów sojowych, ukraińskiej ikry warzywnej, oliwek, puszek z kukurydza itd. ląduje do schowka pod dolnym wyrkiem. Głodne na pewno nie będziemy. Na lewym końcu korytarza toaleta o standardzie pociągowym. Przy odpowiedniej gimnastyce można się umyć. Na prawym krańcu kociołek z wrząca woda.
Codzienność… Ani razu nie wypowiedziałam słów: „nudzę się”. Dzień składał się z małych rytuałów i zwyczajnych czynności. Przygotowywanie posiłków, picie kawy i herbaty, podjadanie słodyczy, wystawanie przy oknie i podziwianie widoków, robienie setki zdjęć, czytanie przewodnika, pisanie dziennika, pogawędki, granie w chińczyka, spacery na postojach. W trakcie dłuższych przystanków kosztujemy lokalnych przysmaków – pierożków z ziemniakami czy orzechów limby.
… liczona w tysiącach kilometrów Pociąg mija kolejne miasta. Za Permem przejeżdżamy granice miedzy Europą i Azją na Uralu na 1777 kilometrze. Syberia zaczyna się od 2078 kilometra. Za oknem niezmiennie wielkie równiny, lasy, laki, małe osady i miasta o socrealistycznej zabudowie. W trzecim dniu, po minięciu Nowosybirska (3319 km) teren przechodzi w bardziej górzysty. Na zakrętach bawimy się w fotografowanie całego pociągu. Czwartego dnia docieramy do Irkucka. To już 5185 km. Za chwile będziemy sunąc wzdłuż brzegów Bajkału.
Kot, czyli pasażer na gapę Chińscy konduktorzy są uprzejmi, ale bez chęci zaprzyjaźnienia się. Niekiedy się śmieją, np. wówczas gdy jeden z nich dopiero po wyciągnięciu reki do góry zrównał się wzrostem z Wiolą. Zazwyczaj przesiadywali grając w karty, popalając papierosy (przy zakazie palenia) oraz popijając zieloną herbatę. Na sześciodniową jazdę wydzielili trzy rolki papieru toaletowego. No i zakamuflowali kota. Młody kociak raz próbował zwiać. Bezskutecznie. Wieczorami miauczał zamknięty. Zachodzę w głowę czy przewożą zwierzaka jako pupila czy jako przyszły obiad. Po trzech dniach miauczenie umilkło. A panowie im bliżej Pekinu tym bardziej służbowi.
Baśniowe krainy – Bajkał i Mongolia Wstaje w porannym słońcu aby zobaczyć Bajkał. „Perla Syberii” zachwyca urzekającym pięknem. Błękit nieba zlewa się z tafla najgłębszego na świecie jeziora (1637m). W oddali widać zarysy górskich szczytów. Niektóre jeszcze pokryte śniegiem. Republika Buriacji kończy rosyjski etap podróży. Po kilkugodzinnych postojach i drobiazgowych kontrolach wjeżdżamy do Mongolii. Nie ma już drutów i slupów – głównych bohaterów zdjęć. Dymiąca ciuchcia ciągnie nas przez bajeczna krainę. Telewizja czasami nie kłamie. Zielony step, pagórki, jurty, stada koni. Przestrzeń, bezkres i spokój. Nie potrafię odkleić się od szyby okna. Na pustyni Gobi nie jest już tak fajnie. Dużo kurzu. Granica Państwa Środka już niedługo.
Więcej na blogu Katarzyny Mroczkowskiej: http://myfeelingoftheworld.wordpress.com/ |